Kobiety w górach – i u nas w Kudowie też tak można
I wiecie co – jak zaczęłam zbierać te nazwiska, te daty, te historię, to po prostu nie mogłam przestać. Kobiety w górach to nie jest temat na jeden akapit. To jest cały świat, który przez lata ktoś starał się zamknąć na klucz. Serio.
A one i tak wchodziły. Wyżej. Szybciej. Pierwsze.
Musiałam się tym podzielić – bo mieszkamy w Kudowie, otoczone Górami Stołowymi, i każda z nas ma te góry dosłownie za oknem. I może właśnie dlatego ta historia brzmi dla mnie inaczej niż dla kogoś z miasta bez widoku na grzbiet.
Najsłynniejsze polskie himalaistki
Zacznę od naszych. Bo mogę. I bo uważam, że na to zasługują.

Wanda Rutkiewicz. 16 października 1978 roku – pierwsza Polka i trzecia kobieta na świecie na szczycie Everestu. W 1986 roku zdobyła K2 jako pierwsza kobieta w historii. Pierwsza Europejka na dachu świata. Moje koleżanki też o niej gadały – bo to jest postać, której się po prostu nie da zignorować. Ona nie prosiła o zgodę. Ona szła.
Anna Okopińska wspinała się razem z Rutkiewicz na najwyższe szczyty świata. Nie spodziewałam się że aż tak, ale kobiety działały razem, wspierały się, tworzyły historię we dwie. I to jest właśnie fajne – że za każdą legendarną postacią często stoi ktoś, kto szedł obok.
Aleksandra Mirosław – i tu mam taki lokalny doping w sercu, bo Polka! Rekordzistka świata we wspinaczce na czas. Na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w 2021 roku pobiła własny rekord – 6,84 sekundy. Kocham takie rzeczy, serio. Pobić własny rekord na igrzyskach, przy całym świecie – to jest coś, co trudno sobie nawet wyobrazić.
Pionierki w górach wysokich
Marie Paradis w 1808 roku stanęła na szczycie Mont Blanc – najwyższym szczycie Alp. Pierwsza kobieta w historii alpinizmu. I to jest właśnie fajne – że wszystko gdzieś się zaczyna, od jednej osoby, od jednego kroku, od jednej decyzji żeby nie zawracać.
Henriette d’Angeville weszła na Mont Blanc w 1838 roku jako druga. Ale uwaga – ona pisała o swoich doświadczeniach. No właśnie, dokumentowała. Zostawiała ślad nie tylko stopami, ale i słowami. To nie był przypadek.
Lucy Walker w 1871 roku zdobyła i Matterhorn, i Eiger. W ciągu 21 lat działalności w Alpach odbyła 98 wypraw górskich. 98! Kurde naprawdę? Jak tak patrzę na to z zewnątrz – to jest styl życia, nie hobby.
Junko Tabei – Japonka, 16 maja 1975 roku. Pierwsza kobieta na szczycie Mount Everestu. To mi się podoba – że jest ta data, dokładna, konkretna. Bo takie momenty zasługują na dokładność.
Przełomowe osiągnięcia – Big Wall i Himalaje
Lynn Hill w 1993 roku zrobiła coś, czego nikt wcześniej nie zrobił. Ani kobieta, ani mężczyzna. Przeszła free climb – klasycznie, bez asekuracji sztucznej – drogę The Nose na El Capitan w Yosemite. Do końca. Powiem wam szczerze – to zmienia perspektywę na to, co w ogóle uznajemy za możliwe.
Edurne Pasaban – Baskijka, pierwsza kobieta z kompletem wszystkich 14 ośmiotysięczników. Wszystkich. No tak to wygląda, jak ktoś po prostu idzie do celu i nie pyta czy wolno.
Kristin Harila z Norwegii w 2023 roku zdobyła wszystkie 14 ośmiotysięczników w zaledwie 92 dni. Musiałam się tym podzielić, bo to jest wynik, który brzmi jak błąd w obliczeniach. Ale to prawda. 92 dni.
Wspinaczka sportowa
Janja Garnbret ze Słowenii jest uważana za jedną z najlepszych wspinaczek sportowych w całej historii tej dyscypliny. Dominuje i w prowadzeniu, i w boulderingu, od lat. Jak tak patrzę na to z zewnątrz – to jest po prostu inna liga. Ale właśnie o to chodzi, żeby mieć przed sobą kogoś, kto pokazuje gdzie ta liga jest.
Margo Hayes w 2017 roku jako pierwsza kobieta pokonała drogę o trudności 9a+ – La Rambla w Hiszpanii. Właśnie o to chodzi – każda granica istnieje po to, żeby ją przesunąć. A potem ktoś przesuwa kolejną.
U nas w Kudowie mamy Góry Stołowe tuż za progiem. Mamy szlaki, mamy skały, mamy Park Narodowy. I mamy – no właśnie – siebie. Każdą z nas, która może wyjść z domu i zacząć iść w górę.
Te kobiety zaczęły od pierwszego kroku. Od jednej decyzji, żeby nie zawracać w połowie. I tyle. Reszta to już historia – a historię, jak widać, piszą też kobiety.
Eliza Ai